Koniec „cudu gospodarczego” Angeli Merkel

Gdyby trzeba było wskazać jeden czynnik, który można by uznać za klucz do tajemnicy tak długiego utrzymywania się Angeli Merkel u władzy, to byłaby nim gospodarka. Ale dziś ta gospodarka słabnie, co sugeruje, że „dotyk Midasa” pani kanclerz powoli traci swoją moc, pisze Matthew Karnitsching z POLITICO.

Część ekonomistów nazywa lata rządów Merkel „złotą erą” największej gospodarki Europy

W drugim kwartale tego roku Niemiecka gospodarka skurczyła się, co wywołało obawy przed nadchodzącą recesją – ewentualny drugi taki kwartał będzie oznaczał spełnienie się tych obaw

Gdyby rzeczywiście do tego doszło, skutki byłyby odczuwalne daleko poza granicami Niemiec i wpłynęłyby na funkcjonowanie całego kontynentu

Zaczynają się kłopoty z niemieckim eksportem, bo problemy gospodarcze mają dwaj najwięksi jego odbiorcy – Ameryka i Chiny

Niemiecka gospodarka nie runie, ale bez poważnych reform może ona wejść w długi okres stagnacji, podobny do tego, jakiego doświadcza Japonia od lat 90-tych ubiegłego wieku

Z 14 lat, przez które Merkel piastuje ten urząd, był tylko jeden rok, kiedy niemiecka produkcja nie rosła: w czasie kryzysu gospodarczego w 2009 r.

Choć przez cały ten czas wzrost był niewielki – średnio około 1,6 procent rocznie – był stosunkowo stały, zapewniając Niemcom tak pożądaną stabilizację. Część ekonomistów wprost nazywa lata rządów Merkel „złotą erą” największej gospodarki Europy.

Dziś jednak, kiedy Angela Merkel wkracza w ostatni okres swoich rządów, zaczyna powoli tracić swój „dotyk Midasa”. Wiadomość z ubiegłego tygodnia, że niemiecka gospodarka skurczyła się w drugim kwartale bieżącego roku, wywołała obawy przed nadchodzącą recesją. Gdyby rzeczywiście do tego doszło, skutki byłyby odczuwalne daleko poza granicami Niemiec i wpłynęłyby na funkcjonowanie całego kontynentu.

Mimo głośnych apeli ze strony przemysłu, który prosi o rządowe bodźce mogące ożywić gospodarkę, rząd Angeli Merkel trwa przy swoim „poczekamy, zobaczymy”.

Minister finansów Olaf Scholz ogłosił w tym tygodniu, że rząd gotów jest przeznaczyć nawet 50 miliardów euro, aby „z całą mocą przeciwdziałać kryzysowi”. Koalicja rządząca zgodziła się na praktyczne zniesienie tak zwanego podatku solidarnościowego, nałożonego w latach 90. w celu wspomagania odbudowy dawnej NRD – to, zdaniem wielu, może dać gospodarce tak potrzebny impuls do rozwoju.

Kończy się paliwo

Od czasu kryzysu finansowego wzrosło jeszcze bardziej niemieckie uzależnienie od eksportu: Niemcy mają największą na świecie nadwyżkę handlową, a wartość ich eksportu równa jest niemal połowie PKB, wynoszącego około 4 bilionów dolarów. Jak długo światowe zapotrzebowanie na niemieckie produkty pozostawało niezmienione, tak długo niemiecki model eksportu sprawdzał się w stu procentach.

Problem polega na tym, że te czasy się kończą. A tym razem – w przeciwieństwie do roku 2009 – z pomocą nie przyjdą ani Chińczycy, ani Amerykanie, bo i jedni i drudzy borykają się z własnym spowolnieniem gospodarczym.

Co gorsza, fundamenty niemieckiej gospodarki nie są już tak solidne, jak niegdyś. Niemiecki przemysł samochodowy, będący siłą napędową gospodarki, zaliczył podwójne uderzenie: afera „dieselgate” i wzrost popularności pojazdów elektrycznych, w których produkcję niemieccy producenci angażują się raczej powoli.

Poza tym niemiecki przemysł, którego trzon wciąż stanowią małe i średnie firmy, ma też poważne opóźnienia w dziedzinie cyfryzacji.

Ambitne przejście Niemiec na odnawialne źródła produkcji energii elektrycznej – znane jako Energiewende – także okazało się poważnym wyzwaniem dla biznesu, doprowadzając do wzrostu cen prądu do najwyższego poziomu w Europie.

Z kolei lata zbyt małych nakładów finansowych sprawiły, że tak ceniona niemiecka infrastruktura publiczna – od mostów po telekomunikację – zaczyna się sypać.

Jak argumentuje większość zagranicznych ekonomistów, odpowiedzią na te wyzwania mogłoby być stymulowanie przez rząd popytu wewnętrznego poprzez podniesienie płac, obniżenie podatków i inwestycje. Bądź co bądź Niemcy mogą sobie na to pozwolić: od 2013 r. mają nadwyżkę budżetową.

źródło: onet.pl

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: