Producenci mętnej wody

Jakoś się na tym świecie dziwnie porobiło, że coraz trudniej znaleźć mądrą wypowiedź niegłupiego człowieka, szczególnie, w tak zwanej przestrzeni medialnej. Doszło do sytuacji, w której każdy może zabrać głos i ma możliwości, aby być słyszanym od Alaski po Sachalin. Pół biedy, jeśli człek wypowie się o czymś, o czym ma choćby blade pojęcie, ale gorzej jest, gdy zaczyna pleść androny, okrasza je mądrymi minami, na dole ekranu eksponuje wizytówkę z długim, koniecznie dziwnym opisem swojej profesji, a to wszystko kompiluje z niepowtarzalną gestykulacją rąk, trenowaną wcześniej starannie przed lustrem lub pod okiem doświadczonego „behawiorysty” czy „trenera personalnego”. Jeśli do tego przyozdobił swoje ciało kompletem kilkunastu kolczyków, ufarbował brodę albo włosy we wszystkie kolory tęczy i przyodział szatę przypominającą podniszczony worek po kartoflach, to można z góry przyjąć, że będzie miał niesamowity posłuch i wielu naśladowców. Wszyscy nudziarze, ubierający co rano swoje banalne garnitury i wyprasowane koszule, nie ośmielą się nazwać rzeczy po imieniu, zarzucając występującemu opowiadanie idiotyzmów, gdyż natychmiast rzucą im się do gardeł dobrze zorganizowane i świetnie uposażone organizacje do zwalczania „mowy zawiści”, „zachowań skierowanych przeciwko świnkom morskim” oraz twórcy kampanii wspomagającej „różowoskóre meduzy”. Bez zwłoki wyciągną takiemu nieborakowi trójczynę z matematyki, jaką dostał kilka dekad temu, brak żony i dzieci lub przeciwnie – trzecie małżeństwo oraz stadko pociech, a na dobicie opublikują w brukowcu zdjęcie delikwenta z plaży, w samych majtkach, których barwa i krój zostaną totalnie skrytykowane przez znaną „szafiarkę”, „komodystkę” czy inną „szufladarkę”. Wypełzną ze wszystkich kątów byli koledzy szkolni lub nauczycie mizeroty, przypomną jego przezwisko ze szkolnej ławy i cały świat się dowie, że był w młodości nijaki, lubił kisiel i nie pił piwa na prywatkach. Po takich ciosach, nieopatrzny krytyk zaszyje się sromotnie w domu, a ci fajni, miłujący pokój opowiadacze głupot medialnych, znów zajmą się inżynierią nastrojów społecznych. Na swój własny użytek, nazywam ten typ ludzi „producentami mętnej wody”.

Markus N. Beeko

„Producentem mętnej wody”, naturalnie w moim prywatnym grajdołku, został kilka dni temu Markus N. Beeko, szef Amnesty International (AI) na Niemcy. Pewnie nigdy nie dowiedziałbym się o istnieniu tego osobnika, gdyby nie fakt, że pan Marcus skomentował jakiś raport AI, twierdzący, że na Węgrzech, w Polsce i Turcji łamane są prawa człowieka, a cała rzecz maskowana jest sprytnie pandemią koronawirusa. Ową wieść medialną przeczytałem kilkukrotnie, ponieważ nie mogłem uwierzyć, że można posunąć się do wyartykułowania aż takiej bzdury. Okazało się jednak, że potrafię czytać ze zrozumieniem i faktycznie, nasz bohater, zajął się teraz potomkami Osmanów, Madziarami oraz pracowitym ludem spod Tatr. Przyjąłem, że Beeko zniwelował już wszystkie niedociągnięcia, jakie mogły zajść wśród Teutonów, a następnie przeszedł płynnie do dalszego naprawiania świata. Ponieważ jestem podejrzliwy i nieufny, toteż postanowiłem wydobyć na światło dzienne dotychczasowe dokonania owego aktywisty, ale oprócz tego, że jest on działaczem od zawsze, nie dowiedziałem się niczego więcej. Analizując jego ostrą ocenę dotyczącą kraju półksiężyca, zestawiłem ją z frazą wyartykułowaną przez Donalda Tuska, który, 23 kwietnia 2016 roku, przebywając z Angelą Merkel w miejscowości Gaziantep, stwierdził autorytatywnie, że „nikt nie ma prawa pouczać Turcji w sprawie tego, co powinna zrobić”. Zwróćcie Państwo uwagę, jaka nastąpiła zmiana w postrzeganiu dokonań Ankary, przez ostatnie cztery lata! Z jednej strony znamienne i płomienne słowa ówczesnego przewodniczącego Rady Europejskiej, broniącego działań Recepa Tayyipa Erdoğana niczym lwica młodych, a na drugiej szali teza głowy niemieckiej AI, wrzucająca beztrosko Turcję do zbioru państw niedemokratycznych. Cisną mi się na usta pytania: Kiedy zaczęło dziać się źle nad Bosforem? Czy był to proces liniowy, czy może skokowy? Jeśli liniowy, to jakie działania AI podjęła, aby zdusić jednowładztwo w zarodku? Co organizacja zrobiła, w przypadku ujawnienia skokowego ograniczenia wolności i swobód obywatelskich w Turcji? Próbowałem znaleźć odpowiedzi na powyższe kwestie, ale, niestety, nie udało mi się. Być może moi Czytelnicy będą w stanie to zrobić, do czego serdecznie zachęcam, prosząc jednocześnie o wybaczenie, za szermowanie przez moją osobę sztuczkami erystycznymi, ale czasem brakuje mi już zwyczajnie sił do prowadzenia sporów merytorycznych.

Sporów merytorycznych można dziś szukać ze świecą i tak naprawdę, to chyba nikomu na ich prowadzeniu nie zależy. Podobnie jest z treścią raportu AI i komentarzem Niemca tyczącym Polski, gdyż zawierają one papkę mózgową, bezmiernie wyświechtaną przez ostatnie kilka lat, znów mieląca sprawę niezawisłości sądów i praworządności. Przez chwilę przyszło mi do głowy, że może to mieć pewien związek z końcem kadencji I Prezes Sądu Najwyższego, Małgorzaty Marii Gersdorf i próbą wpłynięcia na sposób wyboru jej następcy, ale muszę przedmiotową sprawę jeszcze przemyśleć, ponieważ byłby to jednak skandal i ingerencja niedopuszczalna. Gdyby ktoś z Państwa spotkał jakiegoś działacza AI lub samego Markusa N. Beeko, wtedy proszę ich solennie zapewnić, że „roztargniony” sędzia Mirosław Topyła ma się dobrze, a jego obrońca już nie płacze na wokandach jak bóbr. Mam nadzieję, że takowe słowa nieco uspokoją nie tylko aktywistów owej znamienitej organizacji, ale także wszystkich „producentów mętnej wody”.

Howgh!

Tȟašúŋke Witkó, 20 kwietnia 2020 r.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: